Zadzwonił pierwszy dzwonek. W okolicach szkół i przedszkoli zrobiło się głośno od dzieci powracających z wakacji.

Jestem w czwartym miesiącu ciąży i wracam do pracy w przedszkolu. W ostatnich miesiącach dużo czytałam i słyszałam o kobietach, które od pierwszych dni ciąży idą na zwolnienia lekarskie. Za każdym razem kobiety te były poddawane negatywnej ocenie.

Lekarz przy każdej wizycie pyta mnie: Czy pracujemy? Tak, pracujemy – odpowiadam. Dopóki mam siły, energię i dobrze się czuję, będę pracować. W końcu za kilka miesięcy „wypadnę z obiegu” na dłużej. Przyznaję, cieszę się, że pierwszy trymestr przypadł na okres wakacji, bo w pracy byłoby mi bardzo ciężko. Na szczęście pierwsze objawy ciąży i złe samopoczucie minęły. Jest dobrze, więc wracam. Na jak długo? Nie wiem – to się okaże. Uważam na siebie, staram się nie brać na siebie za dużo obowiązków. Jednocześnie mam silną potrzebę działania, a w głowie gotowy plan.

Faktem jest, że nie w każdym zawodzie tak się da. Musiałam zrezygnować ze swojego dodatkowego zajęcia – nie mogę pracować jako terapeuta SI (dźwiganie sprzętu, asekurowanie dzieci i ćwiczenie razem z nimi). Ryzyko jest zbyt duże.

Decyzja o pracy w okresie trwania ciąży to indywidualna sprawa. Nie mnie oceniać decyzje innych kobiet. Jednak chciałabym powiedzieć wszystkim swoim znajomym: Nie jestem dzielna, wracając do pracy. To nic niezwykłego. Ciąża to nie choroba – w tym stanie da się  żyć i funkcjonować w pracy.

 

Magdalena Daniluk